Siedem – reż. David Fincher

Thriller, gdzie Morgan Freeman i Brad Pitt wspólnie próbują rozpracować maniakalnego, niezwykle pomysłowego mordercę. Jego taktyka polega na wymordowaniu przedstawicieli każdego z siedmiu grzechów głównych. Każde nowe odkrycie zszokowanych już detektywów przynosi jeszcze większy szok – zabójca bowiem wykazał się nie tylko skrupulatnością w swojej pracy, ale też olbrzymią cierpliwością. Mroczny film. Być może najmroczniejszy tego reżysera. Akcja dzieje się ciągle w ponurych mieszkaniach, barach, w zalanej deszczem dzielnicy. Nie ma w filmie ani jednego humorystycznego akcentu, od początku do końca raczeni jesteśmy ciemnymi, ponurymi zakamarkami obojętnego na cierpienie miasta. I do tego koniec. W finale morderczym psychopatą okazuje się Kevin Spacey, ze swoim dziecięcym wzrokiem i jednocześnie niezwykle obojętnym. Napięcie w ostatnich minutach rośnie diabelnie szybko, widz wie, że za chwilę wyjdzie na jaw ostatnia zbrodnia, najbardziej szokująca, specjalnie odłożona na koniec scenariusza. Jednak wiedza ta i to przeczucie okazuje się niczym, w porównaniu z tym, co Spacey uszykował na deser. Film mogący konkurować o miano najbardziej szokującego w finale.