Return to Castle Wolfenstein

O przedsięwzięciach w branży twórców gier, takich jak Wolf, wiemy już długo przed premierą, skąpie łapiąc newsy i robiąc sobie smaka na grę. Ale niestety już po pierwszym kontakcie z produktem często czar pryska. .. tak było i tym razem.RtCW miał wykorzystywać poprawiony silnik gry Quake 3 Arena, grafika miała być ładniejsza. No cóż, zamierzenia twórców gier nie zawsze się udają. Wolf okazał się przeciętniakiem jakich niemało, kiepski tryb single player (co nie znaczy, że nie da się w niego pograć), multiplayer natomiast całkowicie nam to rekompensuje, ale nie będę się rozpisywał na jego temat, ponieważ uważam, że zasługuje on na osobną recenzje.Pierwszy kontakt z grąPo pierwszym odpaleniu gry naszym oczom ukaże się filmik, który ma wprowadzić nas do tematu, nie odpowie on jednak na wszystkie nasze pytania dotyczące fabuły (odpowiedzi na nie uzyskamy dopiero przechodząc kolejne jej etapy). Następnie menu – przejrzyste – widzimy wszystko jak na dłoni (trochę to zajeżdża kłakami) bierzemy start game i oglądamy wstawkę, w której nasz bohater podstępem uwalnia się z niewoli, nożem załatwia doktorka odbiera mu broń i rusza do boju. Scenariusz gry jest oparty na eksperymentach przeprowadzanych przez Niemców na ludziach w celu stworzenia armii nadludzi (super żołnierzy) podczas drugiej wojny światowej. Większość graczy niestety, ta wizja rozczarowała, ponieważ byli nastawieni raczej na walkę z Niemcami i ciekawe zadania.Grafika i MuzykaGrafika jest wykonana poprawnie, choć nie jest to kamień milowy. Uważam, że engine (silnik) gry takiej jak Quake, nie powinien być wykorzystywany w grach tego typu, gdyż zawiera on wiele wad i nie jest zbyt dokładny, już chyba engine lite tech sprawdziłoby się dużo lepiej. Chodząc postacią czułem jakbym poruszał się na kolanach – jakieś takie małe to wszystko, proporcje trochę dziwne, fizyka gry jest na szczęście dużo lepiej dopracowana i choć jest parę niedociągnięć, to nie psują one jednak zabawy. Muzyka oddaje klimat gry i jest dobrze dobrana, choć dźwięki mogłyby być nieco bogatsze.PodsumowanieRtCW to FPP’ek, który powinien ukończyć każdy fan gier tego typu. Wyjadacz powinien przejść grę w przeciągu trzech dni, początkującym zajmie to jakiś tydzień, może więcej. Poziomy gry, są dobrze zróżnicowane (easy, normal, hard) każdy znajdzie tu coś dla siebie. Błędy w RtCW nie odbierają jednak przyjemności z grania, po paru godzinach przyzwyczajamy się i gramy bezstresowo, choć czasem można dostać spazmy (ale są to tylko momenty). W każdym razie w Wolfa zagrać warto, a zresztą oceńcie sami.