Max Payne 2

Uff, nareszcie, jeden celny strzał i Vladimir Lem nie żyje, teraz już tylko filmik i napisy końcowe. A więc świeżo po ukończeniu Max Payne 2 zabieram się do pisania recenzji. Za stworzenie drugiej części tej kultowej już gry odpowiedzialna jest firma Rockstar Games, twórca między innymi GTA III. Po wcześniejszych dokonaniach ludzi z Rockstar mogłem się spodziewać kolejnego hitu. Z drugiej strony jednak miałem też wątpliwości czy MP2 nie okaże się kolejnym zepsutym sequelem, który niewiele będzie miał wspólnego z jedynką. Nastrój gry kojarzy się ze starymi filmami black noir (zdesperowany detektyw walczący samotnie z potężnymi mafiosami). Tworzony jest głównie przez przerywniki między kolejnymi częściami gry, bo sama akcja polega (podobnie jak w jedynce) na eksterminowaniu hord przeciwników przy użyciu całkiem sporego arsenału. Jeśli już mowa o broni to mamy do wyboru kilkanaście modeli zaczynając od 9mm Beretty, a kończąc na kałasznikowie i dwóch karabinach snajperskich. Jeśli chodzi o grafikę, to nie różni się ona tak bardzo od swojego pierwowzoru, co oznacza że jest po prostu świetna. Akcja gry dzieje się w bogatym i zróżnicowanym otoczeniu, między innymi w przyprawiającym o szaleństwo domu śmiechu, na posterunku policji w którym pracuje główny bohater, w odrapanym blokowisku w którym mieszka, czy nawet w jego sennych koszmarach. Wszystkie te lokacje są stworzone z dbałością o najdrobniejsze szczegóły, otoczenie jest zróżnicowane i reaguje na nasze poczynania, na przykład na podłodze walają się jakieś pudła i skrzynki, stare krzesła wszystkie te przedmioty możemy przesuwać lub używać ich w inny sposób. Gdzie nie gdzie stoi telewizor który bez przerwy nadaje jakiś serial albo reklamy, czasami można również odsłuchać wiadomości pozostawione na automatycznej sekretarce. Animacja głównego bohatera jak i jego przeciwników również stoi na wysokim poziomie. Muzyka też jest niezła i dodatkowo potęguje nastrój rozgrywki. Tutaj należałoby zaznaczyć, że te wszystkie efekty wyglądają dobrze, ale tylko na mocnym sprzęcie. Właściciele słabszych PC-tów mogą cierpieć na denerwujące spowolnienia i czekać nawet po kilka minut na załadowanie się kolejnego levela. Podsumowując, Max Payne 2 jest godnym następcą swojego poprzednika, niezła grafika, muzyka i klimat. Ci, którzy spodziewali się czegoś nowego mogą być zawiedzeni bo dwójka nie różni się zbytnio od jedynki, jest po prostu jej całkiem dobrą kontynuacją, polecałbym ją natomiast osobom którym podobała się część pierwsza. Zagwarantuje im na pewno kilka ładnych godzin pełnych ostrej strzelaniny i nie pozwoli oderwać się od monitora.