Kangurek Kao

Testowana wersja: z czasopisma (Komputer Świat GRY 7/2002)Mógłbym się założyć, że przynajmniej 50% z was po usłyszeniu o grze typu Bob Budowniczy czy Modi i Nanna od razu wpada w śmiech i mówi sobie, że nie gra w takie gry dla dzieci. I powiem wam, że kiedyś (jeszcze niedawno :)) też tak sobie wmawiałem, ale raz, gdy był u mnie kumpel, tak „dla jaj” sobie zainstalowałem Kangurka Kao, chwilę pograliśmy i potem jeszcze chwilę i jeszcze….. i tak zleciało dużo takich chwileczek. A skoro tak sobie w to „coś” pogrywaliśmy, nietrudno się domyślić, że gra nam się spodobała.FABUŁAFabuła nie jest na miarę Baldura czy innego Planescape’a, ale jak to zwykle bywa w platformówkach/zręcznościówkach: „gdzieś tam na końcu jest taki wielki człowiek, spróbuj tam dojść i go pokonać”. W tym przypadku jest podobnie (no dobra.. tak samo). A dokładniej: pewnego dnia Kao spacerując sobie po polance zamieszkałej przez inne kangurki (Kaolandia?) wpada wprost pod rękę kłusownika ze strzelbą wielkości bazooki i nabojami kaliber 100mm zbudowanymi z kostki brukowej, ten oczywiście korzysta z okazji i w jakiś sposób „przywołuje” klatkę, która spada na biednego (biednego?!.. ja ci pokaże!!!) kangurka. Kłusownik ofkoz nie na darmo go złapał. Otóż urządza on walki bokserskie z udziałem swojego więźnia i sam trzepie na tym kasiorę, a że Kao szybki jest i silny, wygrywa wszystkie walki (ale nie zabija pokonanych, Kao nie jest brutalem !!) a myśliwy zarabia coraz więcej i więcej… I tak po pewnej walce Kao znów wtrącony do klatki znajduje w niej rękawice i.. klatki już nie ma.. pękła.. zepsuła się.. mówiłem, że Kao silny jest:). No i tak przechodzi kolejne poziomy w poszukiwaniu tego s..samca ludzkiego…GDZIE TERAZ?Poziomy są zróżnicowane, zwiedzamy np. lasy, tropikalne dżungle, obszary grubo pokryte śniegiem i lodem, miasteczka na pustyni, port, statek, lochy, a nawet kosmos. Jest też kilka plansz, które są w całości labiryntami, czego ja nienawidzę, ale pewnie niektórzy to lubią. Za to szczególnie spodobały mi się levele, w których czymś/na kimś lecimy, płyniemy lub jedziemy, a takich właśnie plansz jest jedna na każdy epizod (a jest ich w sumie pięć). Każdy epizod kończy się walką na ringu z bossem, chociaż ostatnia walka odbywa się w mini-lasku.GRAFIKA i MUZYKANiech nikt nie spodziewa się grafiki jak w Max Payne’ie czy NOLF 2, bo a) ta gra ma już parę lat, b) to jednak platformówka. Mimo to grafa jest i tak ładna, świetnie pasuje do tego typu gry.W tle pogrywa nam przyjemna muzyka i w przeciwieństwie do wielu innych gier nie nudzi nas po odsłuchaniu jej po raz – enty.W TYŁ ZWROT!Ja na tego typu grę przystało, sterowanie kangurkiem nie jest kłopotliwe. Bardzo przydatną funkcją jest natychmiastowy obrót o 180° wciskając zaledwie lewy Shift. Jest to zwłaszcza bardzo pomocne przy walkach z bossami.CO?! GDZIE?! NIE WIDZĘ!Czasami ułożenie kamery jest niewygodne, otóż w z góry ustalonych miejscach i planszach kangurka obserwujemy od boku, co znacznie zmniejsza pole widzenia. I nawet nie pomaga tu opcja widoku FPP czy ustawienia kamery za plecami bohatera, bo jest po prostu wtedy wyłączona.PO CO MU TA DZIDA?Poziom trudności wybieramy tuż przed rozpoczęciem gry, mam do wyboru poziom łatwy (charakteryzuje się tym, że jest łatwy), normalny (charakteryzuje się tym, że nie jest trudny bo i tak jest łatwy) oraz trudny (charakteryzuje się tym, że i tak jest łatwy, chociaż powinien być trudny). Gra na poziomie łatwym nie różni się zbytnio od tej na trudnym, ale to tylko taki szczegół (a może nie?). W trakcie gry pojawia się około 15 różnych przeciwników, których będziemy musieli pokonać, chociaż niektórych lepiej omijać jeżeli się tylko da. Innych można też zajść od tyłu, a tylko w początkowej fazie gry. Potem potworki sprawiają wrażenie, jakby miały oczy z tyłu głowy. Bardzo przydatną rzeczą jest rękawica do rzucania, którą jednak znajdujemy rzadko. Jest ona szczególnie przydatna podczas walki z przeciwnikami o dużym zasięgu – ci mają zazwyczaj dzidę albo……parasol. Sporym utrudnieniem jest zaś to, że każdy przeciwnik (za wyjątkiem bossa oczywiście) po upływie ok. 30 sekund (dokładnie nie liczyłem) odradza się.KOŃCZĘ, BO MNIE JUŻ RĘKA BOLIPodsumowując gra się w to całkiem fajnie, chociaż zdarzają się poziomy zdecydowanie za trudne (szczególnie labirynty, ale to może jak po prostu nie umiem grać?), co może niektórych zniechęcić. Przyznam, że nawet przy jednym poziomie tak się wkurzyłem, że nie mogłem się powstrzymać przed odwiedzeniem witryny z kodami do gry, ale potem nadrobiłem zaległości:).Mam nadzieję, że kiedyś wyjdzie jeszcze kolejna część „Kangurka Kao”, a jeżeli wyjdzie to byle jakie 50zł na pewno mnie nie powstrzyma przed jej kupnem.