Dungeon Siege

Powiem wam szczerze, że jak nie lubie pana Billa Gates’a (bez obrazy chłopie), to jak ludzie z Microsoftu zabiorą się wreszcie do czegoś sensownego (czyt. robienie gier), to wychodzi im to nawet nieźle :)Gra pod tytułem Dungeon Siege to nic innego jak stary, dobry hack&slash z lekką domieszką rpg (coś jak Diablo). Od Diablo różni się duuużo lepszą grafiką (w koncu to dwa lata różnicy) i troszke gorszym klimatem. Muzyka jest na porównywalnym poziomie.A więc jak to się je? Ano bardzo prosto. Naszą postać charakteryzują trzy atrybuty (siła, zręczność i inteligencja), oraz cztery umiejętności (walka wręcz, walka z dystansu, magia bojowa oraz magia natury). Jak dla mnie troszkę ubogo, ale lepszy rydz, niż nic :). Do naszej dyspozycji mamy dwie „kampanie”, jedna w trybie single player, oraz jedna w trybie multi player. I tu uwidacznia się brak pomysłu panów z Microsoftu, bowiem wątek glówny obu kampanii w zasadzie polega na przechodzeniu z miasta do miasta, zabijając wszystko, co stanie nam na drodze. Wątek glówny oczywiście zawiera różnego rodzaju questy poboczne, nie wymagane do ukończenia gry, ale są one jakieś takie malo ciekawe. Imponujący natomiast jest wybór wszelkiej maści oręża i czarów. Tego naprawdę jest sporo! Niestety czasami, by móc dzierżyc wymarzony miecz, czy pobawić się jakimś widowiskowym czarem, trzeba troszkę poczekać, bowiem naprawdę dobry sprzęcior wymaga wysokich atrybutów, a te rosną w nieco ociężałym tempie.Podsumowując mam nieco mieszane wrażenia. Niby wszystko pięknie i wspaniałe, ale to nie jest to, czego można było się spodziewać po tej dość długo oczekiwanej grze. Warto zagrać, chociażby dla tych pięknych widoków, ale Dungeon Siege raczej nie przykuje Cię do monitora na długo.