Duch i Mrok – reż. Stephen Hopkins

Film opatrz na faktach – tak głosi jego opakowanie, choć trochę można w to wątpić. Albo przynajmniej w podkolorowanie kilku faktów, by zyskały one w oczach widzów. Pewien konstruktor (Val Kilmer) dostaje propozycję ekspresowego zbudowania mostu w jednym z afrykańskich krajów. Przyjmuje ją. Początkowo prace idą bezproblemowo – do czasu gdy lew atakuje człowieka. Potem następnego. I następnego. I jeszcze jednego… I jeszcze… Okazuje się, że lwów-ludożerców są dwa, co utrudnia ich upolowanie. Dodatkowo roznoszona przez miejscowych pracowników teoria, iż są do duchy wcielone umarłych szamanów, podsyca atmosferę niebezpieczeństwa. Film porusza. Momentami wiara w przedstawiane sytuacje ustępuje miejsca zdrowemu rozsądkowi, ale tak czy owak wygląda to imponująco, kiedy do prowizorycznego szpitala po cichaczu wchodzą dwie bestie i zabijają wszystkich jego pacjentów. A podobnych akcji jest tu więcej. Wszystkie udowadniają, że para dużych kotów jest cwańsza od profesjonalnych myśliwych. Trochę to pachnie hollywodzką przyprawą dodawaną do faktów, ale ogólnie historia, w połączeniu z przygrywaną muzyką, uderza w widza.