Monthly Archives: Luty 2013

Mortal Kombat

Tak zwane „mordobicia” pojawiły się w świecie gier komputerowych gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych, ale gatunek ten ewoluował dość szybko. Na początku wielkim hitem była gra International Karate, później zaś słynny Street Fighter. Jednak prawdziwą bombą okazała się dopiero kultowa seria gier Mortal Kombat. Charakteryzowała się ona niespotykaną wcześniej ilością możliwych do wyprowadzenia ciosów oraz ich kombinacji, ciekawymi bohaterami, a także – a dla niektórych może nawet przede wszystkim, ogromną brutalnością. Co by nie mówić, ekran wręcz spływa w tej grze krwią bohaterów. Dodatkowo, po pokonaniu przeciwnika, za pomocą sekretnych i trudnych do wykonania kombinacji klawiszy można było mu na przykład wyrwać kręgosłup, albo w inny oryginalny sposób zakończyć jego parszywy żywot. Podobnie jak Street Figher, gra Mortal Kombat doczekała się swojej ekranizacji. Przewodni motyw muzyczny z tego filmu stał się natomiast wielkim hitem we wszystkich dyskotekach, przyciągając do gry jeszcze większą liczbę graczy.

Szkoła uczuć – reż. Adam Shankman

Przeniesiona z ckliwej noweli na ekran historia nastoletniej parki, której motyw przewodni brzmi, kto się czubi, ten się lubi. Nie żeby było to jakieś specjalnie ambitne dzieło, bo nie jest, ale ma w sobie coś. Licealista-rozrabiaka Landon dostaje naganę w szkole i karę w postaci przymusowego udziału w wiosennym przedstawieniu. Prawdziwe odkupienie. Prosi szkolnego kujona, pozornie mało atrakcyjną Jamie, by pomogła mu w nauce jego roli. Ta po postawieniu jedynego warunku – nie może się w niej zakochać – zgadza się. Z czasem, oczywiście, pozornie chwilowa znajomość przeradza się w coś poważniejszego. I kiedy w końcu przyznają obydwoje, że są w sobie zakochani, Jamie postanawia wyjawić mu pewien sekret. Bardzo ckliwa, prosta historyjka o miłości niemożliwej. Wszystko dzieje się w spokojnym miasteczku pełnym równo przystrzyżonych trawników i miłych sąsiadów. Niby nic interesującego, ot kolejny film dla jakieś zakochanej gimnazjalnej – ewentualnie licealnej – parki na sam początek znajomości. Jednak historia ta coś w sobie ma – taką bezpretensjonalność, reżyserka nie siliła się na jakąś wyższą pointę (może poza tym, że miłość przetrwa wszystko etc.).

Konsola czy komputer jako platforma do gier?

Komputer, czy konsola? Na pewno wielu z was zadaje sobie to elementarne pytanie, an które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Prawda jest taka, że zarówno rynek dla graczy PC, jak i rynek dla graczy konsolowych ma się dobrze i każdy zna się na czymś innym i dostarcza nam nieco innego typu interaktywnej rozrywki. Komputer stacjonarny obecnie jest może nieco w tyle, ale to okres przejściowy, obecnie rynek gier na PC z powodu piractwa ma się trochę gorzej, więcej jest gier pirackich niż oryginałów, jednak nie jest aż tak źle, jak twierdzą konsolowcy. Gracze PCtowi i konsoli od zawsze się uzupełniali i tak pewnie będzie już zawsze. Jeżeli chodzi o graczy PCtowych to właśnie od oszczędnego komputera do grania będę chciał zacząć swoje dzisiejsze wywody i na tym się skupimy w dzisiejszym artykule na początek, później przejdziemy do graczy konsolowych i opiszemy najlepsze konsole, opłacalność ich kupna oraz najlepsze gry wydawane na konsole obecnej generacji. Zapraszam więc do lektury dla graczy to lektura obowiązkowa.